Przedział dla palących, czyli Kubica w Ferrari
Ferrari jest gotowe kupić Roberta Kubicę za 50 mln euro. Kiedy przeczytałam tą wiadomość, to śmiało mogę użyć tego słowa: zdębiałam. W mojej głowie na krótką chwilę zapanował mętlik, przeplatały się swoista radość, zdziwienie z niedowierzaniem oraz myśl „heh, ale ktoś ma wyobraźnię...”.
Jednak po chwili zaczęłam się troszkę głębiej nad tym zastanawiać...
Dlaczego radość? Przecież wiadomo, że już nie raz Robert dał nam do zrozumienia, że gdyby jeździł w Ferrari, to w Mistrzostwach ¦wiata byłoby pozamiatane. Polak już nie raz udowodnił, że gdyby tylko miał lepszy samochód, byłby najlepszym kierowcą na świecie już nie tylko w odczuciu kibiców, ale i we wszystkich oficjalnych statystykach i informacjach. A o pieniądzach jakie czekały by na niego w Ferrari nie wspomnę...I jeszcze jedno – Kubica miałby okazję stać się jeszcze bardziej rozpoznawalny reklamując papierosy Malboro. Bo to właśnie ta firma jest gotowa zapłacić tyle za Polaka, licząc, że pieniądze te szybko zwrócą się po tym, jak Robert będzie reklamował ich markę. I nic tylko czekać i patrzeć, jak przedziały dla palących zapełnią się po brzegi, a każdy z fanów będzie dumnie dzierżył w dłoni paczkę Malboro, mając nadzieje, że w ten sposób choć trochę upodobni się do idola. A swoją drogą dziwne: przecież sportowcy powinni raczej reklamować zdrowy styl życia, a nie palenie, ale ja sie nie znam na reklamie, marketingu i takich tam, więc pewnie dlatego tego nie rozumiem.
Zdziwienie z niedowierzaniem. W końcu wiadomo, że Robert jest wart położenia na stół takiej sumy, ale sądzę, że BMW znajdując sobie taki diament, na pewno szybko go nie odda. Tym bardziej, że ewidentnie widać,iż od jakiegoś czasu zespół ten pnie się w górę – pole position (Robert Kubica), zwycięstwo w wyścigu (Robert Kubica), a teraz celem niemiecko-szwajcarskiego teamu jest zdobycie Mistrzostwa ¦wiata ( no kto inny jeśli nie Robert Kubica?). I dodam to tego jeszcze jedno, ale już dużo mniejsze zaskoczenie: Polak miałby w Ferrari zastąpić Fina Kimiego Raikkonena. Samo to było już dla mnie niespodzianką, ponieważ myślałam, że Ferrari prędzej zamieni Massę na Kubicę, ale to tylko moje prywatne odczucie, nie poparte sympatią lub jej brakiem dla któregoś z kierowców.
I na koniec: dlaczego myśl „heh, ale ktoś ma wyobraźnię...”. Przecież to „Bild” podał taką informację, a jest to nikomu nie ujmując – po prostu niemiecki brukowiec. Już różnych rzeczy można było dowiedzieć się z tej gazety, a raczej niewiele z nich się sprawdzało... Więc może nie warto wierzyć w takie spekulacje? Myślę, że to najlepszy wybór – w końcu przed nami jeszcze 11 wyścigów, podczas których Robert na pewno zasiądzie w biało-niebieskim bolidzie, a to gdzie będzie jeździł w 2009 roku pozostawmy sobie na posezonowy smaczek i nie zaprzątajmy sobie tym teraz głowy, skupiając się na jego osiągnięciach w BMW Sauber. A jeśli po sezonie, podczas podpisywania kontraktów i całej tej karuzeli transferowej okaże się, że w GP Australii jak i w całym przyszłym sezonie ujrzymy Roberta już nie tylko w czerwonym kasku, ale i w czerwonym bolidzie, nasza radość będzie podwójna – Polak będzie miał realną szansę zostania Mistrzem ¦wiata Formuły 1 i nareszcie będziemy mieli świadomość, że tym razem ta wiadomość jest w 100% prawdziwa.
| < Prev |
|---|
























